Bardzo się ucieszyłem słysząc znów produkt z Jamajki. Niewiele wśród 1001 mamy płyt reggae. A tu jest naprawdę relaksacyjny materiał. Wybitnie przyjemny do słuchania. Klasyczne melodie gatunku i charakterystyczny wokal. Najważniejszy jest jednak klimat, który się tu tworzy. Na mnie już pierwsze nuty działają porywająco. Aż chciałoby się pójść na koncert w stylu rastafariańskim. Wskoczyć na parkiet i bujać w rytm muzyki wśród unoszącego się w powietrzu, również charakterystycznego, zapachu... Pozycja obowiązkowa dla fanów dobrego klimatu!
Najlepszy kawałek: "Tradition".
30.06.2013
29.06.2013
Dzień 333: David Bowie - "Young Americans" (1975)
Kolejny raz muszę pochwalić album Bowie'go. Cały czas utrzymuję, że nie jest to artysta, którego płyt słucham, którego zapuszczam w jakiejś konkretnej sytuacji. Nie mogę jednak przejść obojętnie wobec słuchanych tu utworów. Są to bowiem niezwykle ciekawe i bardzo dopracowane pod każdym względem nagrania. Dużo różnorodności, instrumentów, David wczuwa się w każdą piosenkę. Słychać jak zmienia barwę głosu i dostosowuje się do nastroju. Bardzo udana płyta - i nie trzeba być fanem twórczości Bowie'go...Najlepszy kawałek: "Across The Universe".
28.06.2013
Dzień 332: Aerosmith - "Toys In The Attic" (1975)
Świetny album. Nie znajdziemy na nim przebojów znanych z radia... Moim zdaniem jednak większość z zawartych tu utworów z pewnością na hity się nadaje. Słucha się tej płyty nadzwyczaj przyjemnie. Dla siebie znajdzie coś każdy - zarówno fan dobrego rockowego brzmienia, jak i wolniejszych balladowych kawałków. Kapela gra bardzo żywiołowo, jest werwa i niesamowita energia. W tym wszystkim nieocenioną rolę gra genialny, niepowtarzalny wokal Stevena Tylera. Śpiewa bez najmniejszego wysiłku - tak przynajmniej słychać...
Najlepszy kawałek: "Toys In The Attic".
Najlepszy kawałek: "Toys In The Attic".
27.06.2013
Dzień 331: Keith Jarrett - "The Koln Concert" (1975)
Nie znam się na muzyce klasycznej, ale to co usłyszałem bardzo mi się spodobało. Piękne utwory, pięknie zagrane. Sam fortepian bez innych instrumentów brzmi naprawdę niesamowicie. Najlepiej słuchać tego w kompletnej ciszy. Wrażenia są niepowtarzalne! Choć nie słucham takiej muzyki, chyba zacznę. Płyta podziałała na mnie bardzo odprężająco i nie mogłem się oderwać od słuchanie.
Polecam gorąco jako przyjemną odmianę od... wszystkiego...
Najlepszy kawałek: "Part I".
Polecam gorąco jako przyjemną odmianę od... wszystkiego...
Najlepszy kawałek: "Part I".
26.06.2013
Dzień 330: Led Zeppelin - "Physical Graffiti" (1975)
Niesamowita płyta. Pierwsze przebłyski radości pojawiły się na mojej twarzy, gdy ujrzałem, że będzie to dwupłytowe wydawnictwo! Po pierwszych dźwiękach gitary nie miałem już wątpliwości, że uśmiech nie ustąpi wcześniej niż za 80 minut! Można słuchać bez końca, cały czas z taką samą radością! Energią płynącą z tego krążka można by obdzielić małe miasteczko i jeszcze by zostało. Nie przeszkadzało mi w ogóle, że są tu utwory nawet 11-minutowe. Nie ma bowiem w nich wciąż powtarzającego się refrenu, czy przeciąganych na siłę wciąż tych samych dźwięków! Jest nadzwyczajnie - krótko mówiąc...
Najlepszy kawałek: "In My Time Of Dying".
Najlepszy kawałek: "In My Time Of Dying".
25.06.2013
Dzień 329: Neu! - "Neu! '75" (1975)
Ogólnie rzecz biorąc za muzyką elektroniczną nie przepadam. Musiałaby mieć w sobie coś szczególnego, co mnie zachwyci. Zazwyczaj ciężko mi ocenić całą płytę jako dobrą, poza nielicznymi wyjątkami. W tym przypadku warto wspomnieć, że grupę tworzy dwóch byłych muzyków zespołu Kraftwerk. Płyta w sumie jest całkiem niezła. Nawet wokal się pojawia i brzmi... mrocznie. Poza tym album jest dość urozmaicony i jako grupa grająca krautrocka wypada całkiem ciekawie, choć rozkręcał się leniwie ;)
Najlepszy kawałek: "Hero".
Najlepszy kawałek: "Hero".
24.06.2013
Dzień 328: The Dictators - "Go Girl Crazy!" (1975)
Kolejny, zaskakująco dobry album. Lubię takie perełki, które pojawiają się w moim odtwarzaczu właściwie znikąd. Bardzo przyjemnie słucha się coveru przeboju Sonny'ego & Cher I got You Babe. Poza tym żywiołowo przez cały czas trwania płyty, dużo gitary, perkusji i niczego sobie wokal. Wszystko razem składa się na ciekawy materiał, który nie nudzi się po kilkukrotnym przesłuchaniu. Zastanawiam się tylko, dlaczego takich zespołów nie słyszymy w radio obok innych hitów tamtej epoki... W czym ich piosenki są gorsze od "katowanych" przez rozgłośnie przebojów?
Najlepszy kawałek: "Master Race Rock".
Najlepszy kawałek: "Master Race Rock".
23.06.2013
Dzień 327: Eno - "Another Green World" (1975)
Pierwsze dźwięki zapowiadały całkiem niezłą płytę. Mówię o trafieniu w mój gust! Potem jednak zbyt dużo było kombinowania, za mało typowo rockowego grania. W sumie całość jak najbardziej nadaje się do słuchania. Mam jednak wrażenie, że cała ta różnorodność, która występuje na płycie sprawia, że wydaje mi się jakbym słuchał jakiejś niespecjalnie spójnej składanki. Nie chciałbym do końca krytykować, bo muzycznie jest bardzo dobrze. Choć do mnie to nie trafia, album jest niezły. Utwory instrumentalne tajemnicze i multiinstrumentalne. Każdy musi sam przesłuchać i ocenić...
Najlepszy kawałek: "Sky Saw".
Najlepszy kawałek: "Sky Saw".
22.06.2013
Dzień 326: Gram Parsons - "Grievious Angel" (1974)
Blady strach na mnie padł, gdy ujrzałem w kolejce do słuchania płytę członka zespołu The Byrds. Cały czas mam w uszach ich cierpiące Mr. Tambourine Man... Miało być jednak bez uprzedzeń, więc przystąpiłem do odsłuchu. Po pierwszych dźwiękach pomyślałem sobie - toż to zwykłe country. Następne utwory uświadomiły mi, że jest tak w istocie. Do tego jeszcze damski wokal razem z Parsonsem... Typowe country... Czasem tylko wymyka się spod tej definicji. Jak dla mnie płyta nie wnosi nic nowego, ani do gatunku ani w ogóle... Takie sobie przyśpiewki...
Najlepszy kawałek: "Las Vegas".
Najlepszy kawałek: "Las Vegas".
21.06.2013
Dzień 325: Robert Wyatt - "Rock Bottom" (1974)
Dużo hałasu na tej płycie i jakoś nic z tego, jak dla mnie nie wynika. Instrumenty wręcz krzyczą, a tego się nie spodziewałem. Ale w sumie Wyatt, o czym przeczytałem później, jest przedstawicielem rocka progresywnego, więc wszystko w zgodzie z gatunkiem. Mamy sekcję dętą, wykonującą partie, które mnie zwyczajnie drażnią! Nie jestem chyba w ogólności fanem takiego grania, z pewnymi wyjątkami oczywiście... Gdzieś spod tego wszystkiego wydobywają się brzmienia gitary i ten element jestem w stanie zaakceptować. Ale to tyle zadowolenia mojego z płyty Wyatta...
Najlepszy kawałek: "Little Red Robin Hood Hit The Road (06)".
Najlepszy kawałek: "Little Red Robin Hood Hit The Road (06)".
20.06.2013
Dzień 324: Bob Marley And The Wailers - "Natty Dread" (1974)
Coś pięknego. Takie rytmy powinny pobudzić każdego lepiej niż kawa! Świetna, genialna płyta. Każdy dźwięk daje satysfakcję i przeogromną radość. Tego po prostu koniecznie trzeba posłuchać. A dla tych, którzy wciąż żyją w przekonaniu, że Marley zmarł od narkotyków, uświadamiam, że nowotwór złośliwy palca u stopy, a później przerzuty na główne organy były przyczyną śmierci tego ponadczasowego artysty... Cieszyć się można jedynie, że zostawił po sobie tak wiele pięknej muzyki!!
Najlepszy kawałek: "No Woman, No Cry".
Najlepszy kawałek: "No Woman, No Cry".
19.06.2013
Dzień 323: Randy Newman - "Good Old Boys" (1974)
Ależ przyjemne granie. Określenie soft rock pasuje idealnie do tego, co dzieje się na płycie. Właśnie takie miękkie dźwięki tworzą ciepły, niepowtarzalny klimat. Do tego instrumenty smyczkowe, fortepian... Nastrój jak w latach trzydziestych... Muzyka nie poraża nowoczesnością, ale zupełnie nie o to chodzi. Ważne jest jakie zaplecze instrumentalne miał Newman i jak świetnie to wykorzystał! Powstał krążek wyróżniający się na tle innych z lat siedemdziesiątych...
Najlepszy kawałek: "Naked Man".
Najlepszy kawałek: "Naked Man".
18.06.2013
Dzień 322: Steely Dan - "Pretzel Logic" (1974)
Bardzo spokojna muzyka. Trochę rockowa, ale naprawdę w lekkim wydaniu. Bardzo podobał mi się utwór instrumentalny, nieco jazzowy. To taka płyta na każdą niemal okazję. Nie przeszkadza przy rozmowie, można się zrelaksować. Jedynie na imprezę nadaje się średnio - tłumów by nie poruszyło ;) Choć przyznać też muszę, że momentami całkiem skocznie bywało. Być może więc zdarzyłyby się takie zabawy, gdzie i ta płyta by się sprawdziła :)
Najlepszy kawałek: "With A Gun".
Najlepszy kawałek: "With A Gun".
17.06.2013
Dzień 321: Gene Clark - "No Other" (1974)
Delikatna perkusja, gitara akustyczna i męski wokal już same w sobie tworzą dość melancholijny nastrój. A jeśli do tego wokal jest o dość wysokiej barwie, a piosenki niezbyt szybkie, mamy muzykę idealną dla kobiet w celu wypłakiwania smutków w poduszkę... Gdy dochodzą inne instrumenty, trochę basu, jest nieco lepiej. Momentami panuje dość ponury klima, co z pewnością ma swoich zwolenników. Mimo wszystko jednak jest to bardzo spokojna muzyka przeznaczona na specjalne okazje. Na dla wszystkich i nie byle kiedy...
Najlepszy kawałek: "No Other".
Najlepszy kawałek: "No Other".
16.06.2013
Dzień 320: George Jones - "The Grand Tour" (1974)
Ach to country... Bywały już płyty, które akceptowałem, z różnych względów. Tutaj jednak mamy do czynienia z takim klasycznym (przynajmniej tak mi się zdaje) wydaniu tejże muzyki. I właśnie za takim brzmieniem gatunku nie przepadam. Głównie przez linię melodyczną, podkład z zawodzącego instrumentu i wokal umieszczony jakby w pudełku... Do tego dochodzi często niezbyt szybie tempo utworów... Płyta stanowi wzorcowy przykład dlaczego nie przepadam za tą muzyką...
Najlepszy kawałek: "The Weatherman".
Najlepszy kawałek: "The Weatherman".
15.06.2013
Dzień 319: Neil Young - "On The Beach" (1974)
I znów ciężko napisać cokolwiek o płycie jak ta. Nie posiada ona negatywnych cech, ale z pozytywnymi też nieco trudno... Przez to nie mogę się też do niczego przyczepić, a szkoda, bo lubię :) Kolejny album, który po przesłuchaniu popadnie w niepamięć... Zupełnie poprawne granie, przyjemnie się słucha, ale brakuje polotu i finezji ;) Poza tym płyty Neila już występowały i nie dość, że nie mamy tu nic nowego, to jest zdecydowanie za mało żwawego grania a za dużo tak zwanego smęcenia...
Najlepszy kawałek: "Revolution Blues".
Najlepszy kawałek: "Revolution Blues".
14.06.2013
Dzień 318: 10cc - "Sheet Music" (1974)
To jedna z tych płyt, na które właściwym określeniem jest, że są poprawne. Tak naprawdę jednym uchem mi wpadła a drugim wypadła. Problem polega jednak na tym, że nie można o muzyce tu zawartej powiedzieć nic złego. Jednak brakuje czynnika (znów), który pozwalałby określić taki album jako rewelacyjny, rewolucyjny... Mam więc dylemat jak się jednoznacznie określić w stosunku do tej płyty... Proponuję posłuchać, gdyż przypuszczam, że wiele osób będzie miało podobne dylematy, jak ocenić 10cc...
Najlepszy kawałek: "Clockwork Creep".
Najlepszy kawałek: "Clockwork Creep".
13.06.2013
Dzień 317: Queen - "Sheer Heart Attack" (1974)
Posiadam w swojej kolekcji późniejsze płyty zespołu Queen. Składają się one głównie z hitów, które można usłyszeć w rozgłośniach radiowych. Bardzo miłym doświadczeniem jest posłuchanie czegoś, co nie jest tak powszechnie dostępne. Jest to Queen, jakiego nie znałem wcześniej. Choć rzeczywiście nie wszystkie utwory tu zawarte są materiałem na przeboje, mamy w zamian niepowtarzalny klimat i rozpoznawalny styl z niesamowitym głosem Freddie'go. Album ten to świetne uzupełnienie hitowej dyskografii zespołu!
Najlepszy kawałek: "Killer Queen".
Najlepszy kawałek: "Killer Queen".
12.06.2013
Dzień 316: Gil Scott-Heron & Brian Jackson - "Winter In America" (1974)
Płyta może nie powala rozrywkowością, ale na szczęście nie jest też nudna. Trochę mam mieszane uczucia co do wokalu. Wrażenie mam jakby czasem zawodził. Z pewnością mi się tylko wydaje - tak to po prostu brzmi, ale bywało to momentami męczące. Ogólnie narzekać na album nie można. Jest rytmicznie, przyjemne stonowane dźwięki instrumentów, czasem niestandardowych. Denerwowały mnie partie prawie mówione i czegoś mi brakuje, może jeszcze jakiegoś urozmaicenia... Jednak wrażenia z odsłuchu są bardzo pozytywne. Tak jak i nastrój po przesłuchaniu. A to chyba najważniejsze:)
Najlepszy kawałek: "The Bottle".
Najlepszy kawałek: "The Bottle".
11.06.2013
Dzień 315: Richard And Linda Thompson - "I Want To See The Bright Lights Tonight" (1974)
Trudna do zdefiniowana płyta. Nieco zbyt mało wyrazista jak na mój gust... W pierwszym utworze wydawało mi się nawet, że wokalista fałszuje. Im dalej wgłąb, tym było nieco lepiej, ale i tak dużo miałem wątpliwości. Podobały mi się za to irlandzkie klimaty zawarte w jednym z utworów. Ogólnie jednak para nie zdołała przekonać mnie do siebie. Za dużo też było mieszanek stylów, gdzieś tam jeszcze country się przewinęło. Płyta brzmiała jakoś niespójnie jak dla mnie... Pozostał lekki niesmak...
Najlepszy kawałek: "When I Get To The Border".
Najlepszy kawałek: "When I Get To The Border".
10.06.2013
Dzień 314: Supertramp - "Crime of The Century" (1974)
Kolejna przyjemna propozycja z Wysp Brytyjskich. Dobra porcja nietuzinkowego rocka, a o to ostatnio było trochę ciężko. Nie potrafię określić, czym się przesłuchany krążek wyróżnia, ale nie miałem zastrzeżeń podczas słuchania. Odpowiednie proporcje pomiędzy szybkimi a wolnymi kawałkami, utwory trwały tyle, że można się nimi nacieszyć, ale nie są przeciągane... Ciekawa okładka i ogólne wrażenia z pierwszego kontaktu z grupą, bardzo pozytywne!
Najlepszy kawałek: "Dreamer".
Najlepszy kawałek: "Dreamer".
9.06.2013
Dzień 313: Sparks - "Kimono My House" (1974)
Gdy ujrzałem okładkę, nie obiecywałem sobie zbyt wiele po zawartości. A w sumie to oczywisty błąd - także w tym przypadku... Pomyślałem sobie, że będą to jakieś popowe piosneczki, a okazało się, że to całkiem spora dawka rocka i to z bardzo ciekawym wokalem. Cały czas myślałem, że to kobiecy wokal. Okazało się jednak, że to głos męski, tyle, że falset. Niejednokrotnie wspominałem, że nie przepadam za takim głosem, ale okazało się, że w tym przypadku mi to nie przeszkadzało... Płyta bardzo udana!
Najlepszy kawałek: "This Town Ain't Big Enough for Both of Us".
Najlepszy kawałek: "This Town Ain't Big Enough for Both of Us".
8.06.2013
Dzień 312: Tangerine Dream - "Phaedra" (1974)
Choć nie mam nic przeciwko muzyce elektronicznej, lubię niektóre zespoły, to ten album zbił mnie z tropu zupełnie. Niby coś się na nim działo, ale dla mnie brzmiało to trochę jak zlepek przypadkowych dźwięków w kosmicznej aranżacji. Jak dla mnie nie nadawało się to kompletnie do słuchania. Czekałem aż się płyta skończy, a to mi się rzadko zdarza... Umęczyłem się okrutnie i nic więcej na ten temat nie napiszę... Najlepszy kawałek: "Mysterious Semblance At The Strand Of Nightmares".
7.06.2013
Dzień 311: Roxy Music - "Country Life" (1974)
Kolejna płyta tego zespołu, której słucha się z przyjemnością. Bardzo miłe dla ucha dźwięki, przyzwoita dawka rocka. Płyta ma wszystko, czego można oczekiwać od albumu w tym gatunku. Okładka, rzecz jasna przykuwa wzrok. Pozują na niej dwie modelki na tle drzew: Constanze Karoli oraz Eveline Grunwald. Zdjęcie wywołało w niektórych kręgach kontrowersje i zastąpiono zdjęcie innym, gdzie są tylko drzewa. Płytę warto chwycić do ręki nie tylko ze względu na walory estetyczne :)Najlepszy kawałek: "If It Takes All Night".
6.06.2013
Dzień 310: Queen - "Queen II" (1974)
Królowa w formie! Nie ma tu utworów, które występują na większości składanek typu The Best Of, ale jest to kawał dobrego grania! Energia płynie z głośników z siłą wodospadu ;) Dla wielu osoba Freddie'go Mercurego jest nie do przyjęcia, ale wkład Jego i zespołu w historię muzyki jest nieoceniony... Na pewno to postać niezastąpiona i tak charakterystyczna, że tym bardziej jest to trudne. Miałem okazję słuchać na żywo zespołu, który wygrał konkurs naśladowców Queen i była to dla mnie żenada i smutna profanacja stylu i muzyki zespołu! A wracając po powyższej płyty - super!
Najlepszy kawałek: "Some Day, One Day".
Najlepszy kawałek: "Some Day, One Day".
5.06.2013
Dzień 309: Joni Mitchell - "Court And Spark" (1974)
To już druga płyta Joni, z którą mam do czynienia. Choć pewnie narażę się fanom, których z całą pewnością jest wielu i potrafię to zrozumieć, stwierdzić muszę, że moje uszy nie są w stanie zaakceptować głosu tej artystki. Pewnie prawię teraz herezje, ale dla mnie jest to zbyt drażliwe dla ucha. Choć sam głos Joni nie jest bardzo wysoki, to jest w nim coś, czego nie mogę znieść. Szkoda, bo muzyka piękna, teksty niebanalne i w zasadzie głos nieskazitelny, ale... nie dla mnie...
Najlepszy kawałek: "Twisted".
Najlepszy kawałek: "Twisted".
4.06.2013
Dzień 308: Van Morrison - "It's Too Late To Stop Now" (1974)
Dawno nie było płyty live i oto i ona! Z prawdziwą werwą i energią zagrana i zaśpiewana. Van Morrison świetnie czuje się na scenie, publiczność Go uwielbia. Nie słychać w piosenkach cienia fałszu, żadnego zmęczenia po kilkunastu nawet utworach. Tacy artyści nie pozwalali sobie na playback i daje się to odczuć. Wkładają w koncert dużo pracy a dzięki temu nie zostają zapomniani nawet po upływie kilku dekad. Bardzo ciekawa płyta pod każdym względem!
Najlepszy kawałek: "Domino".
Najlepszy kawałek: "Domino".
3.06.2013
Dzień 307: Kraftwerk - "Autobahn" (1974)
Zespół Kraftwerk znam jedynie z utworu Radioactivitat. Świetny kawałek, pięknie wykorzystujący stereo... Wiem, że muzyka elektroniczna daje nieskończone wręcz możliwości, ale to, co usłyszałem na tym albumie czasem w niewielkim stopniu przypominało muzykę... Momentami piski i zgrzyty były bardzo męczące - jak w utworze Kometenmelodie 2. Świdrowały te dźwięki w uszach tak bardzo, że miałem ochotę wyłączyć odtwarzacz. Ale przebrnąłem i nieco zraziłem się do twórczości tej niemieckiej kapeli...
Najlepszy kawałek: "Morgenspaziergang".
Najlepszy kawałek: "Morgenspaziergang".
2.06.2013
Dzień 306: Eric Clapton - "461 Ocean Boulevard" (1974)
Ależ piękna płyta. Coś niesamowitego, jak brzmi gitara Claptona!! Nieważne czy są to żywe rockowe kawałki, czy ballady, słuchać można godzinami!! I choć nie ma tu popisów muzycznych i niesamowitych gitarowych solówek, są świetne piosenki, których bardzo przyjemnie się słucha. Do tego cover piosenki Boba Marleya I Shot the Sheriff w naprawdę świetnym wykonaniu. Materiał z albumu to bardzo dobra muzyka nawet dla osób, dla których twórczość Claptona jest zbyt ambitna lub nie lubią Jego stylu. Warto posłuchać, chociaż raz albo dwa (albo trzy)...
Najlepszy kawałek: "Motherless Children".
Najlepszy kawałek: "Motherless Children".
1.06.2013
Dzień 305: Stevie Wonder - "Fulfillingness' First Finale" (1974)
To już kolejna płyta Wondera, z którą mam tu do czynienia. I kolejna, która nie robi na mnie wrażenia... Wręcz mi się nie podoba... Nie mogę znaleźć punktu zaczepienia, elementu, który przekonałby mnie do tej muzyki. Bo tak wciąż odbieram to jako zwykły pop w fortepianem w tle... Nie porywa, nie bawi, nie smuci - nie wywołuje u mnie żadnych emocji. A przecież tak nie powinno być. Bo jak powiedział Beethoven: "Muzyka powinna zapalać płomień w sercu mężczyzny, i napełniać łzami oczy kobiety".
Najlepszy kawałek: "Boogie On Reggae Woman".
Najlepszy kawałek: "Boogie On Reggae Woman".
Subskrybuj:
Posty (Atom)




.jpg)




+-+Natty+Dread+(A).jpg)
















