1.08.2012

Dzień 1: Frank Sinatra - "In The Wee Small Hours" (1956)

Początki zazwyczaj bywają trudne, ale pierwsza płyta to nagranie Franka Sinatry (któremu nawiasem mówiąc na początku lat 50-tych wcale dobrze się nie powodziło). Nastrój złapałem już podczas pierwszego utworu... Piosenki są zaśpiewane nadzwyczajnie! Głos Sinatry dociera do ucha z nieamowitą siłą. Muzyka, bez zbędnych upiększeń charakterystycznych dla współczesnych wykonawców. Możemy skupić się na każdym instrumencie z osobna. Trąbka, skrzypce brzmią niesamowicie, mimo, że płyta ma ponad pół wieku... Uważam, że to pozycja obowiązkowa na romantyczny wieczór, dobra na uspokojenie... Polecam nawet tym, którzy nie lubią takiej muzyki... Sinatry po prostu trzeba posłuchać i choć na chwilę wczuć się w klimat lat pięćdziesiątych... Płyta powstała krótko po rozstaniu Franka z Avą Gardner. Mówi się, że to właśnie dlatego smutne piosenki są tu tak autentyczne...
   Najlepszy kawałek: "Glad to be unhappy".

   Lista utworów:
01. In the Wee Small Hours of the Morning
02. Mood Indigo
03. Glad to Be Unhappy
04. I Get Along Without You Very Well
05. Deep in a Dream
06. I See Your Face Before Me
07. Can't We Be Friends?
08. When Your Lover Has Gone
09. What Is This Thing Called Love?
10. Last Night When We Were Young
11. I'll Be Around
12. Ill Wind
13. It Never Entered My Mind
14. Dancing on the Ceiling
15. I'll Never Be the Same
16. This Love of Mine

czas trwania: 50:25

Producent: Voyle Gilmore
Kraj: USA

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz